
W tym roku obowiązkowemu recyklingowi firmy będą musiały poddać ponad 40 proc. aluminiowych puszek. Bierze się to stąd, że zebraniu podlega taka sama ilość opakowań do produktów jaka została wprowadzona na rynek. Tym samym jeśli na rynku pojawiły się dwie tony opakowań, to tyle samo musi zostać potem zebrane. Następnie zaś z takiej właśnie masy odpadów, ci sami przedsiębiorcy muszą poddać odzyskowi i w dalszej kolejności recyklingowi. W bieżącym roku łączny poziom odzysku wszystkich opakowań ma osiągnąć 50 proc., recykling zaś 27 proc.
Jednocześnie w najbliższych dwunastu miesiącach przedsiębiorcy muszą poddać recyklingowi 16 proc. masy zebranych opakowań powstałych z tworzyw sztucznych. W przypadku firm, które zobowiązane są do zbierania odpadów powstałych po napojach w puszkach aluminiowych poziom recyklingu ustalono na pułapie 41 proc. nie uda się osiągnąć wskazanych poziomów odzysku i recyklingu, to do końca marca 2009 r. podmioty, które nie wywiązały się z tych obowiązków będą musiały zapłacić tzw. opłatę produktową. Za jeden kilogram opakowań z tworzyw sztucznych, które nie zostaną poddane recyklingowi, będą musieli zapłacić 2,73 zł.
Dla przykładu jeśli firma wykorzysta w tym roku dwa tysiące palet drewnianych o wadze 12 kg - jako opakowań zbiorczych - i jeśli tak jak miało to zwykle miejsce do tej pory przekaże zużyte na opał, wówczas za niewykonanie obowiązku recyklingu zapłaci 1188 zł.
Skąd ten rachunek?
Stawka za kilogram drewna jest ustalona na 0,33 zł, a poziom recyklingu dla drewna to 15 proc. Tym samym więc mnożymy 0,33 zł przez 12 kg (tyle waży bowiem paleta) przez 2 tys. sztuk, bo tyle nas interesuje i przez 15 proc., bo na tyle ustalony jest poziom recyklingu drewna. Tym samym więc brak recyklingu będzie kosztował 1188 zł. To znaczna różnica w porównaniu z ubiegłym rokiem, bo w 2007 r. w ogóle nie trzeba było płacić za recykling palet.