Globalne cła Trumpa uderzają w gospodarkę UE - branża w niepewności

Globalne cła Trumpa uderzają…

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w środę nałożenie globalnych ceł w wysokości 10% na wszystkie importowane towary oraz dodatkowych taryf na wybrane kraje, w tym Unię Europejską. Nowe taryfy mają charakter „wzajemny” i są wymierzone w państwa utrzymujące bariery handlowe wobec amerykańskich produktów.

Od 3 kwietnia obowiązuje minimalna stawka 10% na import z każdego państwa. Wyższe cła dotyczą krajów z dużą nadwyżką handlową wobec USA:

  • Chiny – 34%
  • Unia Europejska – 20%
  • Japonia – 23%
  • Indie – 26%
  • Pozostałe kraje – min. 10%

Trump zapowiedział również sektorowe taryfy celne, m.in. 25% cło na samochody osobowe i lekkie ciężarówki produkowane poza USA, uzupełniając wcześniej wprowadzone cła na stal i aluminium.

Wstrząs dla gospodarki UE

Decyzja ta postrzegana jest jako eskalacja globalnego konfliktu handlowego, która zagraża wzrostowi gospodarczemu po obu stronach Atlantyku. Dla UE – drugiego co do wielkości partnera handlowego USA – oznacza znaczny wzrost kosztów eksportu. Ekonomiści ostrzegają przed wzrostem cen, inflacją i spadkiem konkurencyjności europejskich firm. Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) jeszcze przed wprowadzeniem ceł szacował, że PKB Polski może spaść o 0,38-0,43 proc. w przypadku jeżeli USA zdecydowałyby się nałożyć 25 proc. cła na import z UE. Skutki odczują zarówno duże, jak i mniejsze gospodarki UE.

Branża tworzyw sztucznych na linii ognia

Szczególny niepokój panuje w europejskim przemyśle tworzyw sztucznych.

Plastics Europe ostrzega, że nakładanie ceł, zwłaszcza na dobra przemysłowe, takie jak tworzywa sztuczne, zakłóci łańcuchy dostaw, zwiększy koszty dla przedsiębiorstw i negatywnie wpłynie na konsumentów po obu stronach Atlantyku. Stany Zjednoczone pozostają istotnym partnerem handlowym dla europejskiego sektora tworzyw sztucznych – w 2023 roku 11,7% eksportu tworzyw poza UE trafiło do USA (o wartości 3,4 mld euro), natomiast 22,2% importu spoza UE pochodziło z USA (o wartości 5,3 mld euro).

"Jako kluczowy przedstawiciel europejskiego przemysłu tworzyw sztucznych apelujemy do Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych o nadanie priorytetu rozwiązaniom dyplomatycznym i uniknięcie dalszej eskalacji napięć handlowych." - Virginia Janssens, Dyrektor Zarządzająca w Plastics Europe.

Dodatkowe zagrożenie stanowią cła odwetowe planowane przez UE na produkty amerykańskiego przemysłu petrochemicznego, co może podnieść koszty importu surowców dla europejskich przetwórców (22% importu tworzyw z USA, o wartości ~5,9 mld USD).

Producenci maszyn w niepewności

Europejscy producenci maszyn do przetwórstwa tworzyw sztucznych (m.in. wtryskarki, ekstrudery, formy), zwłaszcza z Niemiec, Włoch i Austrii, obawiają się poważnych konsekwencji. Stany Zjednoczone są kluczowym rynkiem eksportowym tych urządzeń (ok. 3,4 mld USD rocznie). 20-procentowe cło może spowodować spadek zamówień i zmusić firmy do szukania alternatywnych rynków zbytu. Niemiecki związek VDMA ostrzega, że wojna celna przyniesie straty wszystkim stronom, zakłócając współpracę technologiczną między Europą i USA.

Wojna handlowa

Amerykańska perspektywa

Również po drugiej stronie Atlantyku branża tworzyw sztucznych z niepokojem patrzy na nadchodzące tygodnie.

Już w marcu amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Tworzyw Sztucznych (PLASTICS) opublikowało analizę autorstwa głównego ekonomisty, dr. Perca Pinedy, dotyczącą potencjalnych skutków odwetowych ceł UE na eksport amerykańskich wyrobów z tworzyw sztucznych. Według raportu Komisja Europejska wskazała 1708 produktów, które mogą zostać objęte sankcjami, w tym 60 pozycji dotyczących surowców i wyrobów z tworzyw. Szacuje się, że planowane cła UE mogą objąć amerykański eksport do Europy o wartości aż 5,9 mld dolarów rocznie. Biorąc pod uwagę, że w 2024 roku USA importowały z UE granulaty i wyroby z tworzyw sztucznych warte 4,3 mld dolarów, zaproponowane przez Komisję Europejską środki odwetowe narażają na ryzyko amerykańską nadwyżkę handlową w wysokości 1,6 mld dolarów. Chociaż Komisja nie objęła sankcjami maszyn i form do przetwórstwa tworzyw sztucznych, amerykańscy producenci tego sprzętu już teraz odczuwają skutki ceł USA na import stali i aluminium z Europy.

"W duchu wspierania polityki sprzyjającej amerykańskiemu przemysłowi, nasza branża apeluje o przemyślane i strategiczne podejście do kwestii handlu i ceł. (...) Nowe cła zakłócą łańcuchy dostaw, zwiększą koszty produkcji i osłabią naszą konkurencyjność na rynku globalnym. Zamiast wprowadzać ogólne cła, które zaszkodzą amerykańskim producentom i zahamują wzrost, zachęcamy administrację do rozważenia bardziej ukierunkowanych działań, które uwzględniają łańcuchy dostaw, wspierają inwestycje i umożliwiają dalszy rozwój produkcji w USA." - Matt Seaholm, Prezes i Dyrektor Generalny Stowarzyszenia Przemysłu Tworzyw Sztucznych (PLASTICS)

Z kolei decyzja prezydenta Trumpa o nałożeniu 25-procentowego cła na importowane samochody i części może doprowadzić do poważnych problemów w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym – ostrzegają analitycy na stronach PlasticsToday. Przewiduje się, że ceny nowych samochodów wzrosną średnio o 5855 dolarów, co może spowodować spadek sprzedaży nawet o 20%. Szczególnie ucierpią tańsze modele, co najmocniej odczują konsumenci. Eksperci wskazują, że ze względu na wysoki udział importowanych komponentów nawet auta produkowane w USA odczują negatywne skutki nowych taryf, co grozi paraliżem łańcuchów dostaw i utratą konkurencyjności całego sektora.

Gotowość UE do odwetu i negocjacji

UE przygotowała już pakiet odwetowy na poziomie 26 mld euro w odpowiedzi na wcześniejsze cła USA na stal i aluminium. Ursula von der Leyen podkreśliła jednak, że Unia woli negocjacje: – „Europa ma wiele atutów – od handlu po technologie – i jest gotowa na zdecydowane kontrdziałania, ale naszą siłą jest gotowość do negocjacji. Wszystkie instrumenty są na stole.”

Widmo kryzysu handlowego – czy jest szansa na kompromis?

Ogłoszenie ceł przez administrację Trumpa z 2 kwietnia 2025 roku stawia relacje handlowe USA-UE w najtrudniejszym położeniu od dekad. Grozi to pełnym zerwaniem z dotychczasowym ładem wolnego handlu, na którym opierał się rozwój wielu gałęzi europejskiej gospodarki. Zarówno politycy, jak i eksperci wskazują jednak, że okno na rozwiązanie dyplomatyczne wciąż istnieje. Ursula von der Leyen podkreśliła otwartość UE na negocjacje i kompromis, jeśli strona amerykańska wykaże dobrą wolę

Najbliższe tygodnie upłyną pod znakiem intensywnych rozmów – zarówno zakulisowych kontaktów dyplomatycznych, jak i oficjalnych negocjacji w Światowej Organizacji Handlu. Stawka jest wysoka: utrzymanie partnerstwa gospodarczego między dwoma największymi gospodarkami świata albo wejście w wyniszczający konflikt, który – jak zgodnie ostrzegają Europejczycy – „przyniesie wyłącznie przegranych”.

Z całą pewnością decyzja z 2 kwietnia już teraz wywołała silne poruszenie na europejskich rynkach i skłoniła wielu przedsiębiorców do ponownego przemyślenia swoich planów biznesowych. Czy partnerzy po obu stronach Atlantyku zdołają powstrzymać narastającą falę protekcjonizmu? To, jak potoczą się dalsze wydarzenia, będzie mieć kluczowe znaczenie dla przyszłej kondycji gospodarki Unii Europejskiej.

autor: PW

Źródła: Reuters, AP, PAP, Polski Instytut Ekonomiczny, Plastics Europe, VDMA, PLASTICS, PlasticsToday


Czytaj więcej: