Co ciekawe większych problemów nie mieli mali sprzedawcy maszyn. - Ci klienci, którym w ubiegłym roku dostarczaliśmy wtryskarki powtarzali, że oni takiego kryzysu jaki był wieszczony w styczniu 2009 r. życzyliby sobie zawsze. To chyba coś mówi o poprzednim roku? – pyta z zadowoleniem Janusz Baran z firmy API, która oferuje japońskie wtryskarki Toyo - Hitachi. - Wyniki, które osiągnęliśmy były powyżej naszych oczekiwań. Teraz chcemy bardzo poważnie zaistnieć na rynku wtryskarek elektrycznych. Oceniamy, że ten rynek będzie się w Polsce bardzo szybko rozwijał w perspektywie następnych dwóch - trzech lat i mamy ofertę, która pozwoli nam na nim zaistnieć. To nasz główny cel na najbliższy rok.
Optymistą jest też Jacek Dobrzyński, właściciel firmy Plast Line z Wrocławia, oferującej urządzenia peryferyjne m.in. niemieckiego Motana. - To był w mojej ocenie całkiem udany rok, zarówno dla firmy Plast Line, jak i dla całej branży. Kryzys gospodarczy w żaden sposób nas nie dotknął. Jest to w dużej mierze zasługa osiągnięć wypracowanych jeszcze w 2008 roku. Wtedy to bowiem udało nam się nawiązać szereg znajomości biznesowych, owocujących podpisaniem wielu intratnych kontraktów. Było to wiano, które wnieśliśmy w miniony rok - opowiada Jacek Dobrzyński. - Sądzę jednak, że gdybyśmy nie mieli za sobą tej solidnej podstawy w postaci osiągnięć roku 2008, wówczas być może nie byłoby nam tak łatwo suchą nogą przejść przez ubiegły rok.
Jego zdaniem prognozy na rok 2010 wskazują kierunek wzrostów produkcyjnych i inwestycyjnych, co z kolei powinno się przełożyć na realizację nowych zamówień i kontraktów. - Mówiąc bardziej obrazowo, nie jest tak, że widzę światełko w tunelu myśląc o rozpoczętym dopiero roku - z perspektywy firmy, którą kieruję nie jest to światełko lecz duży halogen - kwituje szef Plast Line’u.